sobota, 29 grudnia 2012

IMAGIN Z LOUISEM :)

Cześć WSZYSTKIM :)
Nazywam się Monika Bułka i będę dla Was pisać Imaginy :)

Chciałbym bardzo podziękować Patrycji, że dała mi szansę :)
Mam nadzieję, że chodź troszkę mnie polubicie =)
To mój Facebook
http://www.facebook.com/profile.php?id=100000752205449

Jeśli macie do mnie jakiś pytania to zostawcie je w komentarzu, a ja odpowiem na nie na raz następny :)

Mam dla Was dziś imagin z Lou :)



Są twoje urodziny jednak nie możesz ich spędzić z chłopcami…
Harry wyszedł z kuchni z talerzem pełnym pysznych kanapek. Nastał czas zjedzenia kolacji.

Westchnąłem cicho i usiadłem przy stole gdzie czekali już na mnie pozostali.
- Smacznego – powiedział Harry
Kanapki jak zwykle były bardzo dobre, ale nie mogłem się dziś na niczym skupić. Chłopcy oczywiście wiedzieli oczywiście co się ze mną dzieje, ale nikt nie był w stanie mi pomóc.
- [TI] – powiedziałem cicho do siebie, ale oni również to usłyszeli.
 Nie poczułem nawet jak strumień łez poleciał po moich policzkach. Odsunąłem od siebie talerz i westchnąłem głośno.
- Louis, nic Ci nie jest? – spytał mnie Zayn
- Nie, nic- odpowiedziałem tylko.
Nagle przeniosłem się w inny świat, lepszy świat. Zobaczyłem znów swoja dziewczynę, która siedziała razem z nami przy tym stole i jak zawsze żartowała. Słyszałem jak każdy odkłada sztućce na bok i czułem jak się na mnie patrzą. Nieśmiało podniosłem głowę i ujrzałem nad sobą zatroskane twarze przyjaciół. Cudowne wyobrażenie prysło niczym mydlana bańka.
- Louis, nam tez jest bardzo przykro, że [TI] nie ma z nami. Dasz radę, Pamiętaj, że nie jesteś sam. – pocieszał mnie Niall
-Wiem, dziękuje wam za to Kochani. Chce się przejść. – powiedziałem cicho. Chłopcy zrozumieli.
Chłopcy pożegnali mnie, a ja ubrany w kurtkę i czapkę szedłem przez puste ulice Londynu. Nie szedłem zbyt długo. Nareszcie ujrzałem cel mojej wędrówki. Cmentarz, który był pięknie oświetlony lampkami i był pusty podobnie jak ulice.
Ukląkłem na jedno kolano i spuściłem głowę do dołu gdy byłem już przy grobie mojej ukochanej [TI]. Gorące łzy zaczęły mi spływać bo zimnych policzkach.
- [T.I] moja kochana [T.I]. Wróć proszę. Tak bardzo mi Cię brakuje. Powinniśmy razem obchodzić  Twoje urodziny Kochanie. Bądź przy mnie. Proszę – powtarzałem do siebie.
- Ja ją widzę – usłyszałem nagle za sobą głos. Starszy mężczyzna kucnął przy mnie.
- Jest w Tobie! Trzymasz ją łebsko w sercu i  zostanie z Tobą tak długo dopóki o nie zapomnisz. – powiedział mi mężczyzna i dotarło do mnie to, ze jego słowa maja sens.
- Skąd pan to wie? – spytałem go.
- Tam – pokazał gestem jakiś nagrobek – leży moja żona od 10 lat,  ale ja o niej pamiętam. Cały czas mam ją w swoim sercu i dopóki ja żyję ona jest przy mnie w każdej chwili. – skończył i odszedł. Długo się za nim rozglądałem, ale nigdzie nie mogłem go znaleźć.
- Dziękuję – powiedziałem będąc pewien, ze on to usłyszy.
Pomodliłem się jeszcze chwile i wróciłem do rozgrzanego domu gdzie czekali na mnie przyjaciele.

 

I jak podoba Wam się?
Chcecie żebym pisała imaginy na tym  blogu?
Pozdrawiam :):*
                     Monika.

9 komentarzy:

  1. Anonimowy12/29/2012

    Imagin jest cudny <3
    Dodałabyś z Zaynem ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy12/29/2012

    Jejku normalnie się popłakałam ..
    Świetny pomysł z tą piosenką. ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje BARDZO :)
    Obiecuję, że na następny raz dodam coś z Zaynem :*:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy12/29/2012

    Super *__*<3

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy12/29/2012

    bardzo podobny do innego, którego już czytałam... szkoda;(

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy12/29/2012

    Beznadziejny lol

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na Twój :)
      Jesli coś napiszesz to daj znać chętnie przeczytam :)

      Usuń
  7. Anonimowy12/29/2012

    Mi się bardzo podoba pisz dalej XD

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy12/30/2012

    Fajny ale smutny ;(

    OdpowiedzUsuń